KRASNAL HAŁABAŁA - PATRON  PRZEDSZKOLA

Krasnala Hałabałę wymyśliła Lucyna Krzemieniecka,
 a właściwie Wiera Zeidenberg (11.05.1907 r. - 22.09.1955 r.), pisarka i poetka.
"Z przygód krasnala Hałabały" to jej najbardziej znana książka,
 która zyskała uznanie i bawi polskie dzieci już od 1936 r.


"Z przygód krasnala Hałabały" to zbór krótkich opowiadań, których głównym bohaterem jest właśnie Hałabała. Opowiadania Krzemienieckiej to przygody sympatycznego krasnala, które przedstawiają leśne życie zwierząt, roślin i zmian zachodzących w przyrodzie, oczywiście z uwzględnieniem pór roku.  

Krasnal Hałabała - Hymn Przedszkola  

Z krasnalem jest dobrze w przedszkolu i w domu,
Bo zawsze we wszystkim potrafi dopomóc.
Jest zawsze przy tobie czy słońce, czy deszcz
W kieszonce go nosisz, bo swoje już wiesz.

        Z krasnoludkiem nawet ciemna noc jest jasna,
         Bardzo jasna, bardzo jasna.
         I weselej iść przez świat
         Gdy jest z tobą taki skrzat,
         Taki śmieszny i pocieszny mały krasnal. 

Pamiętaj, że krasnal pięć klepek ma w głowie,
O wszystkich zwierzętach niejedno opowie.
To nasz Hałabała, to zuch jest i chwat,
Z nim raźniej przez życie, z nim raźniej przez świat.

        Z karasnoludka nigdy w życiu nie wyrastaj,
         Nie wyrastaj, nie wyrastaj.
         Bo weselej iść przez świat,
         Gdy jest z tobą taki skrzat,
                Taki śmieszny i pocieszny mały krasnal


SKĄD SIĘ WZIĘŁY KRASNOLUDKI, CZYLI WIELKA PRZYGODA HAŁABAŁY, LEŚNEGO KRASNALA
Natalka Grzegorczyk
Przedszkole Niepubliczne "Krasnal"
Szczecin

Pewnego pięknego poranka, gdy słońce wznosiło się już wysoko na niebie, w środku muchomora rosnącego na skraju ogromnego lasu, z magicznego ziarenka, wykluł się mały Ludek. Otworzył czarne oczka i rozejrzał się w koło.
    - Co to za miejsce ? - spytał sam siebie – i kim ja jestem ?
Podszedł do drzwi, nacisnął klamkę i jego oczom ukazał się świat. Liście we wszystkich odcieniach zieleni, różnobarwne kwiaty, pszczoły zbierające pyłek, śpiewajace ptaki i pierzaste chmury na błękitnym niebie. Ludek niepewnie wyszedł na trawę. Spostrzegła go wiewiórka zbierająca żołędzie. Jednym susem zeskoczyła z drzewa
 i stanęła przed nieznajomym.

    - Kim jesteś ?
    - Ja ... jestem ... no ... jestem, jestem! Nie wiem kim jestem – zasmucił się Skrzat. - A może znasz kogoś kto może wiedzieć kim jestem?
    - Lis może wiedzieć – odrzekła wiewiórka - idź do niego, mieszka w norze za tamtym drzewem! - dodała.
- No to biegnę !
I dziarskim krokiem ruszył przed siebie.
- Hop hop ! Jest tam kto ? - zawołał Malec wkładając głowę do nory.
- Kto mnie woła – ze środka jamy dał się słyszeć stłumiony głos.
- Ja... Właśnie chciałem cię spytać, czy widziałeś już kogoś podobnego do mnie? Wyklułem się z ziarenka w i nie mam zielonego pojęcia kim jestem.
- Szczerze mówiąc pierwszy raz widzę kogoś takiego jak ty. Przypominasz człowieka, tyle że jesteś sto razy mniejszy ! Malutki ludek z ciebie – zaśmiał się lis. - Jesteś mały, masz czerwony kubraczek i czapeczkę, może będziesz Krasnoludkiem! ?
- Dziękuję panie lisie, uradowałeś mnie ogromnie. Ale powiedz czym taki Krasnoludek może się zajmować ? – spytał malec ?
- O tego to ja już nie wiem – odparł lis. Myślę, że powinieneś odwiedzić wróżkę Mirellę. Ona wie wszystko o stworzeniach z lasu , na pewno ci pomoże.
- Dziękuję ci ogromnie przyjacielu – rzekł Krasnal i ruszył w drogę.
Maszerował przed siebie dłuższy czas, gdy zauważył na wzgórzu trzy mrówki wielce utrudzone dźwiganiem długiego patyka. Natychmiast podbiegł do nich.
- Pomogę wam ! – wykrzyknął.
    - Och, będziemy ci bardzo wdzięczne – odparły chórem mrówki. Potrzebujemy tego kija do naprawy naszego mrowiska zniszczonego przez burzę.
Krasnal zakasał rękawy i chwycił za koniec gałązki.
      - Jesteśmy mrówkami, to jest Wicek, to Wacek a ja jestem Rysio – przedstawiła grzecznie wszystkich największa z mrówek. – A ty kim jesteś ?
- Jestem krasnoludkiem, a imienia nie mam, nie wiecie skąd mogę je wziąć?
- Chodź do naszej królowej, ona jest mistrzynią w wymyślaniu imion.
Jak powiedzieli tak zrobili. Gdy dotarli do mrowiska Rysio zabrał gościa przed oblicze jej wysokości.
- Najjaśniejsza Pani, ten oto krasnal bardzo pomógł nam, w przyniesieniu ciężkiego konara. Dziękując mu, chcieliśmy cię prosić, abyś nadała mu imię.
- Miły Krasnalu, czyn twój był wielce szlachetny- rzekła królowa. - W nagrodę nadaję ci imię : Hałabała
- Jakie piękne imię !- Zachwycił się nasz krasnalek. - To najszczęśliwsza chwila w moim życiu ! – wykrzyknął uradowany.
Gdy już ochłonął, pięknie się ukłonił i ruszył w dalszą drogę w poszukiwaniu wróżki Mirelli. Na dworze tymczasem zapadł mrok. Zmęczony Hałabała pozbierał liście na posłanie. Ułożył się wygodnie i zasypiając rozmyślał o tym co też ciekawego przyniesie nowy dzień. O świcie obudził go cichutki pisk, jakby płacz. Zerwał się na równe nogi i rozglądając się tuż obok dostrzegł nieporadne, nieopierzone stworzonko.
- Co się stało, czemu płaczesz ? – spytał zatroskany Hałabała.
- Wypadłem z gniazdka, o tam, bardzo wysoko. Jeszcze nie umiem latać, jestem głodny i tęsknię do mamy! Ona pewnie mnie szuka – chlipał pisklak.
- Zaraz coś wymyślimy – stwierdził krasnal. Z dużego liścia kasztanowca i dwóch źdźbeł trawy zmajstrował wygodny plecaczek. Wsadził tam nieboraka, założył pakunek na plecy i rozpoczął wspinaczkę.
- Spokojnie mały, jesteśmy już blisko !
I rzeczywiście, za kolejną gałęzią ich oczom ukazało się gniazdo zięby. Zrozpaczoną matkę wystraszył widok skrzata , ale ten odezwał się grzecznie :
- Dzień dobry , przyniosłem pani zgubę.
- Mój synek! – wykrzyknęła uradowana.
Pisklak wydostał się z zielonego plecaka przytulił mocno do mamy, po czym zadowolony, usadowił się spowrotem w swoim gniazdku.